Szymona Komusińskiego blog kolejowy - trochę hobbystyczny, a trochę ekspercki
RSS
środa, 13 marca 2013

Zgodnie z obietnicą - będzie teraz co nieco o kolei na Zachodzie. A żem z pochodzenia geograf, i początek w moim przypadku musi być geograficzny, przeto rozpoczynam od analizy przestrzennej. Czas na fotki jeszcze przyjdzie, obiecuję! ;-)

Belgia to kraj od Polski dziesięciokrotnie mniejszy (acz jedynie czterokrotnie mniej ludny) i dysponujący bodaj najgęstszą na świecie siecią linii kolejowych. Jej spójności mogą Walonom i Flamandom pozazdrościć nie tylko Polacy, ale również mieszkańcy innych, znacznie mniej "zdekoleizowanych" krajów Starego Kontynentu. Poniższa mapa przedstawia szczegółowo całość czynnej współcześnie sieci krajów Beneluksu (z góry przepraszam za rozmiar, ale w pomniejszeniu niewiele widać):

Źródło: http://www.bueker.net/trainspotting/maps.php  

Rzut oka na środkową, belgijską część powyższej ryciny przywodzi na myśl sielankową (pod względem dostępności kolei, rzecz jasna) sytuację panującą na naszych Ziemiach Zachodnich przed rokiem 1945. Z ważniejszych pasażersko-kolejowych cudów, których współcześni Polacy na oczy w ojczyźnie zapewne już nie ujrzą, warto wymienić choćby:

- bezpośrednie wzajemne powiązania wszystkich niemal sąsiadujących ośrodków lokalnych (rangi powiatu), widoczne zwłaszcza we Flandrii;

- doskonałą dostępność kurortów nadmorskich (5 ślepych linii biegnących z interioru plus tramwaj plażowy Kunsstram, łączący ze sobą ich stacje końcowe; a to wszystko przy zaledwie 64 km linii brzegowej nad morzem zimniejszym od Bałtyku...);

- zdublowane linie magistralne (przy czym nie chodzi jedynie o sieć szybkich kolei Paryż - Bruksela - Amsterdam/ Kolonia, ale także o skrótowe - względem wcześniej istniejącego - połączenie Brukseli z Gandawą, powstałe... w okresie międzywojennym!);

- obwodnice niektórych największych węzłów czynne w ruchu pasażerskim (np. linia Leuven - Mechelen, czyli północno-wschodnie obejście węzła brukselskiego).

A to wszystko, i wiele innych, pozaprzestrzennych wspaniałości (jazda w takcie maksymalnie dwugodzinnym, korzystna polityka taryfowa, etc.) w kraju o doskonałej sieci autostrad i śródlądowych dróg wodnych...

Mamy czego zazdrościć, nieprawdaż?

poniedziałek, 11 marca 2013

Nie będę krygował się na przesadną skromność – na początek, jak nakazuje(?) obyczaj, rzucę parę słów o sobie, a dopiero potem usunę się w cień by pisać już tylko "o Tym, Co Najważniejsze", czyli o transporcie kolejowym w Polsce (zazwyczaj pewnie gorzko) i za granicą (raczej z uznaniem i zazdrością).

Miłośnikiem kolei jestem może nie genetycznym, ale niewątpliwie doświadczonym. To uczucie trwa we mnie już od ćwierćwiecza, czyli od pierwszego kontaktu z enerdowską "kolejką" PIKO w wieku lat sześciu.

Uczucie trwa, a nawet – choć nie zawsze odwzajemnione – narasta: od coraz poważniejszego zainteresowania tematyką kolejową w szkole i na studiach, przez wybór tematu pracy magisterskiej, aż po pięcioletnią pracę na stanowisku koordynatora działu logistyki kolejowej w krakowskiej hucie i obroniony w międzyczasie, tematyczny doktorat, oraz późniejsze eksperckie "chałturzenie". O mojej dotychczasowej drodze edukacyjnej i zawodowej można przeczytać tu (niestety, jedynie po angielsku):

http://www.linkedin.com/pub/szymon-komusi%C5%84ski/22/10b/bb1

Ambicja, chciwość (a może i próżność?) rzuciły mnie w grudniu ubiegłego roku do Antwerpii, by tu, w Mekce europejskiej branży logistycznej, rozwijać wiedzę i praktyczne umiejętności w zakresie organizacji transportu (tym razem głównie morskiego). Tymczasem po zaledwie dwóch miesiącach, ku mojej wielkiej radości (i jeszcze większemu zaskoczeniu), rysunki z mojego doktoratu, umieszczone na blogu mojego kolegi Tomka, "trafiły pod strzechy" (tj. na najpopularniejsze portale internetowe) i stały się tak znane, że zmusiło mnie to aż do dokonania pewnych sprostowań w ich powszechnym odbiorze.

Zawrotny sukces tych rycin, mnogość wrażeń płynących z podróży doskonałymi belgijskimi kolejami (których komfort i punktualność podkreślają w rozmowach ze mną nawet osoby obojętne na urok tego środka transportu), a wreszcie namowy znajomych, skłoniły mnie do założenia bloga tematycznego.

Pisać będę tu o swoich podróżach po Europie, organizacji kolei w kraju i za granicą, perspektywach rozwoju tej formy transportu, itp. A wszystko to, by nie zanudzać i nie być gołosłownym, postaram się okrasić gęsto mapami i zdjęciami.

Zapraszam do lektury i komentowania!

Szymon Komusiński

Na zdjęciu: moja skromna osoba na tle wagonu serii Smms. St. Kraków Nowa Huta, lipiec 2012

1 ... 26 , 27 , 28 , 29 , 30