Szymona Komusińskiego blog kolejowy - trochę hobbystyczny, a trochę ekspercki
Blog > Komentarze do wpisu

O numeracji linii kolejowych w Europie (2)

Szanowni Państwo,

zgodnie z zapowiedzią - kontynuacja i zamknięcie tematu z październikowego wpisu, w którym omawiałem systemy numeracji i kilometrażu linii kolejowych w Polsce, Austrii i Belgii.

4) Chorwacja, czyli "drogowe" oznaczenia

Jugosłowiański system liczenia kilometrażu linii kolejowych był podobny do polskiego D-29: stacja Belgrad jako "punkt 0,0" dla całej sieci, a w przypadku linii niezaczynających biegu w Belgradzie - punkt 0,0 zlokalizowany na "bliższym końcu" linii (w przypadku tras lokalnych) lub "wirtualnie" w samej stolicy (w przypadku magistral). I tak, przykładowo, linia Vinkovci - Osijek ma kilometraż z przedziału od 0,0 do 33,8, podczas gdy linia Zagrzeb - Rijeka z przedziału 424,4 (liczone od Belgradu właśnie) do 653,2. Do chwili obecnej, choć od rozpadu nieboszczki Jugi minęło już ćwierćwiecze, nikt nie wziął się za majstrowanie przy słupkach hektometrowych; można więc podejrzewać - mając na uwadze opisany poniżej casus Słowacji - że JŻ w "uśpionej" formie trwać będzie na wieki.

Kwestia osobna to oznaczenie linii - do tego tematu podeszli Chorwaci oryginalnie, wprowadzając podział tras na międzynarodowe (M), regionalne (R) i lokalne (L), przy czym pierwsza kategoria obejmuje nie tylko magistrale przecinające kraj, ale także wszystkie czynne linie biegnące do portów morskich (Rijeka, Zadar, Szybenik, Solin k. Splitu, Ploće) i głównego portu rzecznego w Vukovarze, a także wszystkie łącznice na węźle zagrzebskim. Z drugiej strony, linie łączące Chorwację z pozostałymi krajami dawnej Jugosławii mają często status linii regionalnych (np. "wisząca" na sieci słoweńskiej R101 Buzet gr. - Pula) czy nawet lokalnych (L104 Karlovac - Metlika gr.). Należy zaznaczyć, że w ramach dostosowania numeracji linii międzynarodowych do obecnego przebiegu granic, "pocięto" je na kawałki łączące największe węzły w kraju, zachowując jednak - jak wspomniano - pojugosłowiańską numerację. W efekcie np. paneuropejski korytarz X Salzburg - Saloniki na odcinku chorwackim nosi kolejno numery: M101 (Dobova gr. - Zagrzeb), M102 (Zagrzeb - Dugo Selo), M103 (Dugo Selo - Novska)/ M104 (Zagrzeb - Sunja - Novska) i M105 (Novska - Vinkovci - Śid gr.), a korytarz Vc Budapeszt - Ploće odpowiednio M301 (Beli Manastir gr.- Osijek), M302 (Osijek - Strizivojna Vrpolje), M303 (Strizivojna Vrpolje - Samać gr.) i M304 (Metković gr. - Ploće).

5) Holandia, czyli rozwiązanie beznumeryczne

Jak ci Holendrzy się w tym nie pogubią - nie mam pojęcia, faktem jest jednak że NS (podobnie jak zresztą SNCF) nie pokusiły się o wprowadzenie numeracji linii objętych swoim zarządem, co w krajach o gęstej sieci jest raczej ewenementem. Oczywiście, niektóre trasy noszą mniej czy bardziej oficjalne nazwy własne, np. HSL Zuid (KDP Amsterdam - Rotterdam - Breda/ Antwerpia) czy Oude Lijn (Amsterdam - Lejda), jednak wszystkie pozostałe określane są po prostu nazwą stacji początkowej i końcowej (których kolejność wyznacza oczywiście odległość od stacji Amsterdam Centraal).

6) Luksemburg, czyli dużo linii w małym kraju

CFL - choć operująca na niewielkim obszarze - ponumerowała wszystkie linie jak należy, nadając magistralom cyfry z przedziału od 1 do 7 (wszystkie zaczynające się w Luksemburgu lub Bettembourgu), zaś ich odgałęzieniom "dopisując" literki z przedziału od a do h (np. linia nr 1 to trasa łącząca Luksemburg z granicą belgijską w Gouvy, a 1a i 1b to jej ślepe odgałęzienia do, odpowiednio, Diekirch i Wiltz). W tym prostym, wydawałoby się, systemie, tkwi jednak kilka wyjątków. Po pierwsze, tak jak D-29 "przewidziała" nigdy nie powstałą linię nr 5 (tzw. CMK Północ z Korytowa do Gdańska), tak samo wykaz linii CFL wskazuje na dwa ogryzki po rozebranej linii rokadowej nr 2 Petange - Ettelbruck (noszące numery 2a i 2b). Po drugie, łącznice koło stacji Luksemburg i Bettembourh, umożliwiające tranzyt w relacji zachód - południe, nie są ujęte w wykazie, choć na drugiej z nich prowadzony jest nawet ograniczony ruch pasażerski. Po trzecie wreszcie, linia nr 4, przeznaczona dla obsługi tranzytu towarowego w kierunku Niemiec, ma - najzupełniej oficjalnie - dwie stacje początkowe (Luksemburg i Bettembourg) i jedną końcową (Oetrane), zaś od połączenia początkowych odcinków k. Berchem ma podwójnie(!) liczony kilometraż.

7) Słowacja, czyli spadek po Zalitawii

Słowacka numeracja linii kolejowych jest prosta i elegancka (trzycyfrowe liczby z przedziału od 100 do 196), natomiast w kilometrażu panuje - proszę wybaczyć określenie - niezły bajzel, będący prostą konsekwencją nieprzeprowadzenia w Czechosłowacji pełnego ujednolicenia kilometrażu, na który zdobyły się np. Polska czy Jugosławia. W efekcie, w niemal sto lat po Trianon i po wielkich wysiłkach na rzecz uspójnienia sieci kolejowych Czech i Słowacji podjętych w międzywojniu, wiele linii ma wciąż swój punkt 0,0 na dworcu Budapeszt Keleti i "wjeżdżają" one w granice Słowacji w okolicach nawet setnego kilometra. Odmienna sytuacja panuje na najważniejszej magistrali wschód - zachód, gdzie ujednolicenie, owszem, przeprowadzono - tyle że ciąg linii nr 190 (Czarna n. Cisą granica - Koszyce) i nr 180 (Koszyce - Żylina) liczony jest od punktu 0,0 położonego na... granicy słowacko-ukraińskiej, a więc "pod prąd" patrząc z punktu widzenia stolicy. Za największe kuriozum uchodzić może chyba jednak krótka linia nr 172 z Bańskiej Bystrzycy do Czerwonej Skały, liczona od km 21,3 (km 0,0 to stacja Zwoleń) do km 55,6 (k. Podbrezovej), następnie od km 0,0 do km 13,0 (podg Brezno Halny), po czym znów od km 0,0 do km 39,0. Zbyteczne dodawać, że jej naturalne przedłużenie na wschód, czyli niezwykłej wręcz urody linia nr 173 z Margecan, ma kilometraż liczony w odwrotnym kierunku, tak że de facto przelotowa stacja w Czerwonej Skale to - formalnie - terminal obu tych linii.

8) Słowenia, czyli prostota w pigułce

Sposób numerowania linii kolejowych w Słowenii jest bardzo prosty (dwucyfrowe liczby z przedziału od 10 do 82), natomiast kilometraże na magistralach (nr 10 Dobova gr. - Lublana, nr 20 Lublana - Jesenice gr., nr 30 Zidani Most - Śentilj gr., nr 50 Lublana - Seżana gr.) osiągają wartości wręcz niebotyczne jak na tak mały kraj, bo dochodzące niemal do siedmiuset. Dzieje się tak oczywiście za sprawą, identycznego jak w Chorwacji, liczenia ich kilometrażu od Belgradu, przy czym magistrala biegnąca z tego miasta przez Vinkovci i Zagrzeb osiąga terytorium Słowenii dopiero w km 451,2. Podobny problem/ pamiątka po JŻ występują także na liniach lokalnych nr 32 (z Djurmanca), nr 33 (z Savskiego Marofu, częściowo nieczynna) i nr 80 z Karlovaca (ciąg dalszy wspomnianej chorwackiej L104), liczonych "do", a nie "od" Lublany.

PS. Dla wolących oglądanie od czytania: na mojej autorskiej galerii pojawiło się ostatnio parę "świeżynek" z różnych regionów kraju. Zapraszam!

czwartek, 03 listopada 2016, komusinski

Polecane wpisy