Szymona Komusińskiego blog kolejowy - trochę hobbystyczny, a trochę ekspercki
Blog > Komentarze do wpisu

Z wizytą u sąsiadów (7)

Szanowni Państwo,

zrealizowane przez mnie w ostatnich miesiącach wizyty w przygranicznych regionach Czech i Słowacji umożliwiły mi nagromadzenie materiału fotograficznego w ilości dostatecznej do wznowienia blogowej serii "Z wizytą u sąsiadów", zawieszonej - z powodu braku holenderskiego, francuskiego, niemieckiego i luksemburskiego "wsadu" - jesienią ub. r. Na dobry początek - tradycyjny tuzin zdjęć z sieci ĆD i ŻSR (tym razem, trochę eksperymentalnie, w sepii).

 

(1) 05.03.2016, Bogumin. Osobowy Kolei Śląskich, którym z kol. Dominikiem dotarliśmy z Raciborza (zdjęcia z polskiej części wyprawy tu)...

 

(2) ... i skład Leo Expressu z Pragi do Bystrzyc, którym podjechaliśmy do Czeskiego Cieszyna.

 

(3) 05.03.2016, Czeski Cieszyn. Ten sam skład co na zdjęciu powyżej, odjeżdżający w kierunku Trzyńca...

 

(4) ... i szynobus do Frydka-Mistka chwilę przed wyruszeniem w trasę.

 

(5) 05.03.2016, Trzycież k. Czeskiego Cieszyna (Stritez u Cesk. Tesina). W/w szynobus mniej więcej w połowie drogi do celu.

 

(6) 20.03.2016, Podbiel. Pomimo nieprzyjemnej pogody, zdołałem skutecznie namówić grono znajomych na wycieczkę w pasmo Magury Orawskiej, połączone z przejazdem fragmentem urokliwej słowackiej linii nr 181 z Podbiela do Orawskiego Podzamcza. Na stacji początkowej uchwyciłem szynobus z Królewian (Kralovany) do Trzciany (Trsteny)...

 

(7) ... i pociąg w relacji przeciwnej.

 

(8) 20.03.2015, Orawskie Podzamcze (Oravsky Podzamok). Ten sam szynobus co na zdjęciu powyżej chwilę przed wyruszeniem w dalszą drogę w dół doliny Orawy. W głębi widoczny główny grzbiet wspomnianego pasma Magury Orawskiej.

 

(9) 27.03.2016, Lichkov. Owocem wielkanocnej wyprawy w Góry Bialskie (dojazd nocnym Kraków - Praga do Czeskiej Trzebowej, dalej przez Uście n. Orlicą i Lichkov do Ząbkowic Śląskich, a następnie samochodem kolegi) było kilka zdjęć wykonanych po stronie polskiej (trafią na bloga najpewniej w trzecim kwartale tego roku) i parę strzelonych na czeskiej stacji granicznej. A więc po kolei: osobowy z Uścia n. Orlicą do Dolnej Lipki...

 

(10) ... szynobus do Morawskiego Karlowa...

 

(11) ... i dalekobieżny międzynarodowy osobowy "Glaciensis" z Pardubic do Wrocławia.

 

(12) 09.05.2016, Ostrawa Świniów (Ostrava Svinov). Była to ostatnia stacja przesiadkowa w drodze powrotnej z majowej wyprawy do Chorwacji, Słowenii i Austrii, której w całości poświęcone będą następne trzy wpisy. W oczekiwaniu na osobowy do Czeskiego Cieszyna przez Ostrawę Kuńczyce i Hawirzów, złapałem w kadr m.in. piętrowe EZT "Elefant", kursujące tą linią wahadłowo z/ do Opawy Wschód.

piątek, 20 maja 2016, komusinski

Polecane wpisy

Komentarze
2016/06/02 23:24:44
Tyle ważnych rzeczy się dzieje, że mi się nie bardzo chce oglądać senne stacyjki na Słowacji (wybacz Szymonie). Dla przykładu otwarcie linii Białystok - Wilno
wyborcza.biz/biznes/1,147749,20175354,po-normalnym-torze-z-bialegostoku-do-kowna-pierwszy-raz-od.html#MTstream
chociaż dla mnie ten artykuł to jest szereg zagadek (np. sprawa szerokiego toru).
-
2016/06/03 16:37:28
@Torlin

W październiku ub. r. miałem przyjemność uczestniczyć w Katowicach w czymś co można by nazwać "balem bankomatów na Tytaniku", czyli w kongresie kolejowym z udziałem prezesów większości spółek PKP. Do wyborów zostało raptem parę tygodni i wszyscy wiedzieli że zbyt długo owi panowie już się stanowiskami nie nacieszą. Jeden z nich (mniejsza o to który) na pytanie o perspektywy Rail Baltiki odpowiedział szczerze, że jest to inwestycja polityczna, służąca lepszemu powiązaniu krajów bałtyckich z resztą UE via "Korytarz Suwalski", ale ekonomicznie sensu nie ma.

Z bólem serca, ale muszę przyznać mu rację. Powody widzę co najmniej cztery: pierwszy to nadzwyczaj skromny potencjał przemysłowy tych państw, drugi to długa linia brzegowa i stosunkowo gęsta sieć portów, trzeci to nastawienie ich gospodarek głównie na handel z Niemcami i Skandynawią, a więc dominująca rola transportu morskiego (patrz też punkt poprzedni), a czwarty to... Grodno. Gdyby miasto to nie leżało na Białorusi ale w Polsce lub na Litwie (względnie, gdyby Białoruś jakimś cudem miała znaleźć się w UE), to pociąg z Białegostoku do Wilna śmigałby po prostej jak kreska linii kolei Warszawsko-Petersburskiej co najmniej raz na dwie godziny. A tak mamy karkołomny objazd p. Suwałki, gdzie z trudem da się wygenerować ruch na poziomie 1 pary pociągów na dobę. Budowa toru o normalnym rozstawie do Kowna niewiele tu zmienia.

A co do sennych stacyjek na Słowacji: przez te pokazane na zdjęciach przejeżdża dziennie 11 par pociągów pasażerskich i ze dwie towarowe. Sporo jak na ślepą lokalną linię (ślepą oczywiście na skutek rozbiórki polskiego przedłużenia Nowy Targ - Podczerwone) i niestety o wiele więcej niż kiedykolwiek pojedzie między Suwałkami a Kownem...