Szymona Komusińskiego blog kolejowy - trochę hobbystyczny, a trochę ekspercki
Blog > Komentarze do wpisu

Impresje z chorwackich kolei (1)

I oto jestem, i siedzę znów u siebie(?) w Antwerpii, na przysłowiowych czterech literach. Aby krótko podsumować intensywność podróży odbywanych w przeciągu minionych 6 tygodni, pozwalam sobie poniżej wymienić kolejno wszystkie kraje w których miałem przyjemność w tym czasie przebywać (czy to służbowo, czy w ramach urlopu; te, w których spędziłem stacjonarnie choć jedną noc, wyróżniam wytłuszczeniem): Belgia - Sierra Leone (międzylądowanie) - Liberia - Belgia - Holandia - Kanada - Holandia - Belgia - Holandia - Niemcy - Polska - Czechy - Austria - Słowenia - Chorwacja - Słowenia - Austria - Niemcy - Belgia. Uff!

Jak Szanowni Czytelnicy niniejszego bloga zdążyli się już zapewne zorientować, unikam na tych stronach zarówno publikowania komentarzy o charakterze politycznym (chyba że chodzi o politykę państwa w dziedzinie infrastruktury - a w polskim przypadku raczej o całkowity brak tejże), jak i osobistych wynurzeń. Dzisiaj - za co z góry przepraszam - zrobię jednak wyjątek od tej reguły i wyleję swoje żale po wyjątkowo nieudanym urlopie spędzonym pod koniec kwietnia w Chorwacji. A że moja frustracja wynikła nie tylko z kapryśnej pogody, ale także z garści przykrych doświadczeń wyniesionych z korzystania z usług świadczonych przez HŻ, uważam temat za wart podjęcia na blogu - bądź co bądź - stricte kolejowym. Zaznaczam przy tym, że za tydzień do tego samego tematu podejdę na spokojnie (zdjęcia), zaś za dwa tygodnie "po naukowemu" (analiza przestrzenna natężenia ruchu i gęstości sieci HŻ). Póki co jednak - lej się goryczy moja szerokim strumieniem!

***

Mój ubiegłotygodniowy wyjazd do Chorwacji służyć miał nie tylko zasłużonemu odpoczynkowi po miesiącach ciężkiej pracy. Miał on także wpisać się w serię "tego, co tygrysy lubią najbardziej", czyli być kolejną, koronkowo skonstruowaną i zaplanowaną w najdrobniejszych szczegółach, kombinowaną operacją górsko-morsko-kolejową - tak jak pobyt na Korsyce w roku 2008 czy w Grecji w roku 2012. Stało się niestety inaczej, i w efekcie:

- część górską, która miała objąć zdobycie w sumie 5 szczytów w Velebicie, paśmie Dinary i Risnjaku, zdołałem - na skutek serii intensywnych a długotrwałych opadów - zrealizować w zaledwie 20%, co trudno określić inaczej niż jako druzgocącą porażkę;

- część morską, mającą objąć jedną (w porywach dwie) kąpiele w Adriatyku, zrealizowałem w 200%, co stanowiło skromną rekompensatę za niepowodzenia odniesione w górach (nb. nie rozumiem tych, co twierdzą że woda o temperaturze 17 st. C jest zbyt zimna do pływania. Gdyby takie opinie wygłaszali Włosi czy Hiszpanie - OK, byłbym w stanie pojąć. Ale my, Polacy, naród nawykły do kąpieli w Bałtyku?! ;-));

- część kolejową, czyli zaliczenie wszystkich brakujących tras w Chorwacji na zachód i południe od Karlovaća (nie licząc oczywiście nieczynnych linii Lupoglav - Raśa i  Knin - Martin Brod), wykonałem w ok. 60%, co też trudno uznać za sukces (patrz mapa poniżej). W tym przypadku jednak niepodobna wszelkiego zła przypisać pogodzie: o ile niezaliczenie odcinka Split - Perković wynikało po prostu z wymuszonej ulewami zmiany planu pobytu, o tyle za "niezrobienie" linii Knin - Zadar i Rijeka - Śapjane - (Pivka) odpowiadam nie ja, a rzucające mi kłody pod nogi HŻ (ewentualnie na spółkę z SŻ), które prawem kaduka wprowadziły na tych trasach komunikację zastępczą, nie uprzedzając o tym na swoich stronach internetowych. Szczególną złość wzbudziła we mnie oczywiście konieczność nieprzewidzianej, dwukrotnej (w Śapjane i Ljubljanie) nocnej przesiadki w drodze z Rijeki do Monachium - złość podzielaną, jak mniemam, przez wszystkich pasażerów, nie tylko sfrustrowanych mikoli...

 

 

Moje zaliczenia na sieci chorwackiej z minionych 11 lat. Kolor czerwony: wrzesień 2003; kolor pomarańczowy: luty 2008; kolor żółty: wrzesień 2010; kolor zielony: kwiecień 2014.

No, ponarzekałem sobie aż miło! A za tydzień, jak wspomniałem powyżej, zapraszam na zdjęcia z Śibenika, Perkovića, Knina, Śrkljeva i Rijeki.

sobota, 03 maja 2014, komusinski

Polecane wpisy